Sometimes wearing pink is a good thing. I mean that you won’t always look like a little kid or a crazy mainstream. People think that pink is for wearing at the 2013 Oscars or Valentine’s Day. Well no –though I wear black, navy, gray or white a lot of times there are some days where my inner girly-girl (and the stylist from “Funny Face”) says “Think pink!” And this doesn’t only refers to this color but crazy print, bright colors or anything out of the box. And saying to myself that if it feels wrong then it looks right really helps. I try not to be scared of something that makes people look at me because at the end of the day I feel good and I know that I will be someone important in fashion. That’s the fun thing about fashion – you wear what you want and where you want to wear it. Now if you have a pink coat (like moi) then go out with your friends and embrace that pink coat!


Czasami noszenie różowego to coś przyjemne. Chodzi o to, że nie będziesz zawsze wyglądała jak małe dziecko lub jak plastik. Ludzie myślą, że róż można założyć podczas 2013 Oscarów albo w Walentyntki . Nie prawda – może i często noszę czernie, szarości, granaty lub biel lecz są takie dni, gdzie moja wewnętrzna mała słodka strona (i stylista z „Zabawnej Buzi”) mówi „Myśl różowo!” I ta myśl nie tylko dotyczy do tego koloru ale szalone wydruki, jasne kolory lub jakieś inne „dziwne” rzeczy. Mówiąc do siebie jak złe się czuję w tym co jestem ubrana to na pewno dobrze wygląda naprawdę pomaga! Próbuję się nie bać rzeczy co może wywołać dziwne miny u ludzi bo pod koniec dnia czuję się dobrze i wiem, że ja będę w przyszłości kimś ważnym w świecie mody. To właśnie jest cudowne w modzie – zakładasz co chcesz i kiedy chcesz. Czyli jak macie różowy płaszcz (jak moi) to idz na miasto z przyjaciółmi i wyeksponuj ten różowy płaszcz!


P.S Znacie może jakieś dobre programy do przerabiania zdjęć ?                                                                                                   

P.S Do you guys know a good program for fixing pictures ?

(Coat: Pull&Bear, Tights: Promod, Shoes: Promod, Hat: Bijou Brigitte)



Theoretically slowly winter is ending but today mother nature just dumped A LOT of snow where I live and the best way to fight with the weather is defend (which is a fur coat). I use to wear ski jackets, puffy coats, trench coats and many more but I realized that the warmest are fur coats (don’t worry I’m talking about fake fur). I own three: this black one, a mousey color and a leopard print number. I am obsessed with all of them – maybe I don’t wear them to school but out with my friends, shopping or out in the city you will see a very, very hairy girl. Now you may think “What will people say?”, “What if they look at me?” –my advice is let them look and talk about you! One thing that I always say if I have something more man repelling on me “If people are going to look at you then make that moment worth it”. So the next time you don’t know what outerwear to put on, go to your grandmas or mom closet and take out their fur coat (I know that they have at least one!).


Teoretycznie zima się kończy ale dzisiaj matka natura po prostu zrzuciła DUŻO śniegu gdzie mieszkam i najlepszym atakiem na taką pogodę jest obrona (czyli futrzana kurtka). Dawniej nosiłam kurtki narciarskie, puchowe kurtki, płaszcze and wiele innych rodzajów kurtek ale zauważyłam, że najcieplejsze są futrzane (oczywiście mówię o sztucznych). Mam trzy: tą na zdjęciu, w kolor myszy i w cętki. Mam obsesję nad wszystkimi – może nie zakładam je do szkoły ale z przyjaciółmi, na zakupy lub na mieście możecie zobaczyć bardzo włochatą dziewczynę. Możecie pomyśleć  „Co ludzie powiedzą ?”, „A jak będą się na mnie gapić?” – moja rada to niech patrzą i gadają! Jedną rzecz co mówię sobie kiedy mam coś bardziej man repelling* na sobie „Jak ludzie mają patrzeć na Ciebie to niech ta chwila będzie warta ich uwagi”. Więc następnym razem kiedy nie wiesz co założyć wychodząc, idz do szafy babci lub mamy i wyciągnij tą futrzaną kurtkę (wiem, że mają chociaż jedną!).

*man repelling – „trendy” które kobiety lubią a mężczyźni po prostu nie rozumieją


(coat:secondhand, shirt:secondhand, glasses:h&m, pants:h&m, shoes:Venezia)






Well this is my first post! Yes, I am another blogger but I have a different dream. I won’t tell you yet- time will tell. You may figure it out yourself before I tell it thanks to my posts and pictures. I wanted to start this blog back in 2010 but I’m happy that I am starting in 2013 (even though 13 is not the luckiest number). Now I know what I define style, I know what fits me best and I have permanent style icons who will always guide me in my fashion decisions. I will write this blog both in polish and English. Mostly I will write about fashion, style icons and inspirations less beauty and trends. I believe that trends do not define style only the other way around. So I hope that you and I will have a fantastic and magical journey into my crazy world! 

Otóż mój pierwszy post. Tak, jestem następną bloggerką ale mam inny sen. Nie powiem jeszcze jaki – czas opowie. Może sami do tego dojdziecie zanim powiem dzięki postom i zdjęciom. Chciałam założyć ten blog jeszcze w 2010 ale jestem szczęśliwa, że zaczynam w 2013 (chociaż 13 nie jestem powszechnie uznawana za szczęśliwa). Teraz wiem co oznacza dla mnie styl, co pasuje do mnie i mam stałe ikony mody, które zawsze pomagają mi podczas ubioru. Będę pisała po polsku jak po angielsku. Bardziej będę pisała o modzie, ikon i inspiracje niż uroda i trendy (naprawdę nienawidzę to słowo i rzadko będę używać go – obiecuje!). Uważam, że trendy nie określają nasz styl tylko na odwrót. Więc mam nadzieje, że będziemy mieli fantastyczną przygodę w moim szalonym świecie!

Xoxo, Claudia

P.S As you Can see I love Eloise :)
P.S Jak widać kocham Eloise :)