Tuesday, December 16, 2014

Neon light










(ph. Martyna Płodzień/coat: Only, sweatshirt: ebay, pants: H&M, shoes: Timberland, beanie: Asos, scarf: H&M)

This is the most neon outfit you will ever see me in!

Ten strój jest najbardziej neonowy, w którym mnie zobaczycie!

Monday, November 17, 2014

Blue Print


(ph. Paulina Jakubowska/ jacket: Evan-Picone (vintage), blouse: vintage, jeans: Zara, shoes: H&M scarf: H&M, purse: Nine West, sunglasses: Forever 21) 

As I get older, I pay more attention on the condition, cut and how a garment fits my body (I try to forget 2010 self when I thought really oversize sweaters and ugly 90's printed skirts looked good). When I was younger I believed the more clothes I have in my closet the merrier. I regret it now because I have to find a way the get ride of what's left of my whatever-vintage-hipster faze (this is best name I came up with).

 Wraz z wiekiem coraz większą uwagę zwracam na kondycję, krój oraz jak dany ciuch leży na mnie (próbuje zapomnieć o sobie z 2010 roku, kiedy myślałam, że swetry extra-oversize i brzydkie nadruki na spódnicach z lat 90-tych wyglądały dobrze). Kiedy byłam młodsza wierzyłam, że im więcej mam ciuchów w szafie, tym lepiej. Żałuje teraz tych kupionych rzeczy, ponieważ muszę znaleźć sposób na pozbycie się tego, co zostało z mojej "nie-obchodzi-mnie-vintage-hipster" fazie (to najlepsza nazwa, jaką wymyśliłam).



Coming back on topic I am absolutely amused by old clothing (like my mom's blazer from the 90's). It's hard for me to believe how 20 years have passed by and this jacket shows no damage, I haven't found a single loose thread - only a button has fallen off! I'm sure this is all thanks to my mom but more importantly the company (which is Evan-Picone).

Wracając to tematu jestem oszołomiona starymi ciuchami (jak ta marynarka mojej mamy z lat 90-tych). Trudno uwierzyć, że przeżyła 20 lat bez zniszczeń. Nie znalazłam żadnej wystającej nitki – odpadł tylko guzik! Na pewno to zasługa mojej dbającej mamy, ale dużo także zależy od firmy (czyli Evan-Picone).




Digging for information about past owners or the house opens my range about fashion. It helps me find that there are more brilliant minds besides Karl Lagerfeld, Nicolas Ghesquiere or Miuccia Prada. Though I admire these creators I won't (and can't) spend thousands of dollars on a cream chiffon or on a small McQueen clutch. The best place to find good quality and reasonable price are vintage shops - don't mix them up with secondhand stores (here are some from ELLE.pl).

Szukając informacji o wcześniejszym właścicielu czy o domu mody poszerzam moje horyzonty na temat mody. Pomaga mi to znaleźć inne genialne umysły, oprócz Karl'a Lagerfeld, Nicolas'a Ghesquiere albo Miuccia Prada. Chociaż podziwiam i szanuje tych kreatorów to nie chcę (i nie mogę) wydać tysięcy na szyfonową bluzkę czy na małą, błyszczącą kopertówkę od McQueena. Najlepszym miejscem na znalezienie ciuchów o dobrej kondycji i przystępnej cenie są sklepy vintage - nie mylić ze szmateksem ( Tutaj mamy kilka na ELLE.pl ). 



I love Zara, Mango and Topshop but at the end of the day my closet is full of unique and classic (and sometimes smelly...) pieces that will surely live for decades - all from thrift and vintage shops!

Kocham Zarę, Mango i Topshop, ale pod koniec dnia moja szafa jest pełna unikatowych, klasycznych (i czasami śmierdzących) ciuchów, które na pewno zostaną mi na długie lata - i większośc z secondhandów i sklepów vintage!

Thursday, November 6, 2014

Classic Act



(ph. Paulina Jakubowska/ Blouse: Love & Liberty, skirt: Bershka, shoes: Report, clutch: vintage, sunglasses: Oscar De La Renta)

Lately I've realized that I've been dressing by my version of the primary colors: white, camel and black (sometimes I like adding to the palette with "crazy" colors such as dusty pink or royal blue!). I can't help on levitating myself to this color family - there too easy to compose with. I know how to style my Zara, high-wasted, dark denim jeans over one hundred ways where as my wool, orange Mango sweater only three.

Ostatnio zauważyłam, że ubieram się często według mojej wersji podstawowych kolorów: biele, kamele i czernie (czasami lubię zaszaleć i dołączyć do swojej palety "szalone" barwy, jak pudrowy róż czy królewski niebieski!). Nie mogę się powstrzymać od lewitowania się do tej gamy barw - są aż zbyt łatwe do komponowania. Umiem stylizować swoje wysoko-stanowe dżinsy od Zary na ponad 100 sposobów,a swój sweter z Mango tylko trzy.






And yet again my New Yorker persona has yet won... again in today's outfit. I just can't completely cooperate my wardrobe with the 90's, grunge trend fetish that is VERY slowly dying. I mean I adore Courtney Love, flannels and a good plum lipstick but I've been seeing too many beanies looking like a condom worn by 14 year old girls with the same Pull & Bear (the one of the polishes Forever 21 type stores) parka with acid wash jeggings and calling it "a grunge inspired OOTD".
Excuse my off topic rant but I just had to write about this - I wouldn't have been able to hold it in me any longer.

Po raz kolejny moja nowojorska persona wygrała ponownie... w dzisiejszym stroju. Nie potrafię w pełni znaleść miejsce w mojej szafie dla trendu fetyszu lat 90-tych, który BARDZO powoli już umiera. To znaczy, uwielbiam Courtney Love, flanele i szminki w kolorze śliwki, ale zbyt często widuje czternastoletnie dziewczyny w "beanie", które przypominają kondomy. Plus mają jeszcze na sobie tą samą parkę z Pull & Bear z wytartymi jegginsami i nazywają to " OOTD zainspirowana grungem".
 Proszę wybaczyć moje odbiegania od tematu, ale nie mogłam już wytrzymać bez napisania tego.





Anyway though I try to push myself to more daring options like wearing a fedora (hasn't happened yet) I always like to crawl back to my safe haven by going all black and calling it a day.

W każdym razie ,kiedy próbuję zmuszać się do bardziej ryzykownych opcji ,jak zakładanie fedory (jeszcze tego nie zrobiłam )Powracam  jednak do bezpiecznego przystaniu ,ubierając się na czarno i zakończyć dzień. 

Tuesday, October 28, 2014

Gossip Girl










It may have been about a month since I've posted something (but who is counting?). For that I'd like to thank high school. I thought it would be a place to meet new people (right), to start fresh (right) and since it's my first time walking down the halls of this building I would have at least a month of "light-heart" lessons (wrong). Now instead of ending my day with reading "The Alchemist" in bed, I end it with "It's just chemistry" due to my test in two days. I'm just counting the days until Christmas break....
'Til the next post (hopefully sooner than this thought of the day)!

Możliwe, że minął miesiąc odkąd wstawiłam posta (ale kto to liczy?). Za to chciałabym podziękować liceum. Myślałam, że to miejsce, aby poznać nowych ludzi (tak), zacząć wszystko od nowa, świeżo (tak) i z powodu,że dopiero od niedawna wędruję korytarzami tego budynku, myślałam, że pazdziernik będzie miesiącem "lekkich lekcji" (nie). Teraz zamiast kończyć swój dzień z "Alchemika" w łóżku, to kończę z "To prostu chemia", z powodu kartkówki, którego mam za dwa dni. Już liczę dni do przerwy świątecznej...
Do następnego postu (mam nadzieje, że stania się to wcześniej, niż to przemyślenie dnia)!

(ph. Paulina Jakubowska/ demin jacket: vintage, sweater: Forever 21, skirt: H&M, shoes: Massimo Dutti, sunglasses: Betsy Johnson, bag: DKNY, pearl bracelet: gift, gold bracelet: Forever 21)

Monday, September 29, 2014

Ultraviolence






Lately I realized I like to go against the tide with trends. When everyone wore neon, I had on pastels. 90’s grunge was in every closet, I stuck to the 50’s. Now Air Maxes, Nikes and any other sneaker is “in”, while I started wearing heels (and learnt to walk in them). Don’t get me wrong – I love wearing running shoes to long coats or skirts, but I’ve finally appreciated the power high heels give you. From the posture to just looking put together, the click-clack sound automatically brings a Beyonce (#Flawless) feel to my day.

 
Ostatnio zauważyłam, że lubię iść pod prąd z trendami. Kiedy wszyscy nosili neon, ja wolałam pastele. Grunge lat 90-tych był w każdej szafie - u mnie znajdowało swoje miejsce lata 50-te. Teraz modne są Air Max’sy, Nike i każdy inny sportowy but, podczas polubiłam obcasy (i nauczyłam się w nich chodzić). Nie zrozumcie mnie zle – kocham nosić adidaski z długim płaszczem albo z spódnicą, ale wreszcze doceniłam siłę, które obcasy przynoszą. Od postury do wyglądania poukładanie, dzwięk stukających obcasów odrazu powodują, że czuję się pewniej.
 




When I was younger I had many adventures with tripping, falling on my face and walking barefoot – all because of HEELS. It has taken me almost 16 years to find the perfect pair which I bought in New York this past vacation. Strappy, chunky and black – that was all I need for these babies to find themselves in my wardrobe. The best way to check if shoes are good for walking? One night out in Soho and the streets will judge. Thankfully these lovelies passed and a day in Cracow with them on didn’t scare me anymore.

Kiedy byłam młodsza miałam wiele prygód wywracając się, podając na twarzy i chodząc na boso –  wszystko przez OBCASY. Zajeło mnie prawie 16 lat, żebym znalazła idealną parę, które kupiłam w Nowym Jorki na tych wakacjach. Proste, czasne i grube – tyle wystarczyło, żeby te małe cudzeńka znalazły się w mojej szafie. Najlepszy sposób, żeby sprawdzić czy buty nadają się do noszenia? Jedna noc w Soho i ulicę będę sędzią. Na szczęście te piękne przeszły test i dzień w Krakowie z tymi butami nie wydawało się takie straszne.   




(ph. Karolina Betleja/ Coat: Vintage Army, sweater: Forever 21, trousers: Tj Maxx, sunglasses: Oscar De La Renta, shoes: Report Signature)