Thursday, May 2, 2013

Happy hour






Due to the weather I think that my outfit is perfect. It's a little 50s meets boyfriend who led me his motor jacket. I'm working on a bigger post now so my "essays" will be shorter for now. Hope you guys are having a wonderful May weekend :)

Patrząc jaka jest pogoda w Polsce, myślę, że ta stylizacja jest idealna. Przypomina trochę lata 50 z motorówką, którą pożyczyłam od chłopaka. Pracuję nad większym postem więc narazie moje notatki będę krótsze przez jakiś czas. Mam nadzieję, że miło spędzacie weekend majowy :)


(Jacket: vintage, sweater: Grandmas, pants: second-hand, shoes: chinese store, sunglasses: sinsay, watch: moms, magazine: Harper's Bazaar Polska, purse: second-hand, earrings: New Yorker)




Sunday, April 21, 2013

Quelqu'un m'a dit


Paris – a magical place. I had the luck to be there last year in February. Even thought I felt the wind hitting my face and I wasn’t able to wear my pink coat (I had it in a previous post) to the Chanel boutique walking down the streets in one the 4 fashion capitals I felt like a fish in water. Hearing people speak in various languages (mostly French of course) I was so excited that I almost fell into someone!   And then going to Versailles and being steps away from Maria Antoinette bed, I could imagine her waking up with a hundred people around but still be looking like a princess. Really I would love to live her life (well maybe not the end of it). I remember after leaving Paris my cheeks hurt because all the time there I was smiling (or maybe because it was freezing…). Either way Paris is one of my favorite places in the world.

Paryż - magiczne miejsce. Miałam szczęście, żeby tam być w zeszłym roku w Lutym. Chociaż czułam wiatr uderzający w moją twarz i nie mogłam założyć swój różowy płaszcz do butiku Chanel to chodząc po ulicami miasta mody czułam się jak ryba w wodzie. Słysząc ludzi mówiących najróżniejszymi językami (oczywiście najbardziej słyszałam francuski) byłam taka podekscytowana, że prawie wpadłam w kogoś! Potem w Wersalu i będąc dosłownie kroki od łóżka Marii Antoniny, wyobrażałam ją budzącą się przed stu ludzi i dalej zachowywać i wyglądać jak księżniczka. Chętnie chciałabym żyć jak ona (dobrze, może nie do końca). Pamiętam jak już wróciłam to policzki mnie bolały od uśmiechania się (albo to było od mrozu…). Tak czy siak Paryż to jedno z moich ulubionych miejsc na świecie. 



I remember how with my dad we were at a café and the waiter didn’t understand me talking English so he gave me some warm and yummy coco (so good!) and there was a wonderful woman next to me. She was so chic – the perfect expatiation of a French woman with her little Chanel make-up kit and fixing herself wearing a scarf with some dark denim and a striped shirt. I guess she was in her late 40’s or early 50’s but I know that when I will be her age I want to look and be graceful like her. One of some things I will remember for life.

 Pamiętam jak z tatą siedzieliśmy w kawiarence i kelner nie rozumiał mnie po angielsku więc dał mi pyszniutkie i cieplutkie kakałko a obok mnie działa cudowna kobieta. Była taka szykowna – idealne wyobrażenie francuskiej kobiety z swoim małym pudełkiem z Chanel poprawiając makijaż ubrana w szalik, ciemne spodnie i bluzkę w paski. Myślę, że byłam w swoich póznych 40-tek lub początek 50-tek ale widziałam, że chcę wyglądać i zachowywać z gracją tak samo jak ona w tym wieku. To jest jedno z kilku wspomnień które będę pamiętała do końca życia.




And ending this post I would like to thank France (especially Paris) for inspiration and wonderful memories!

Zakańczając ten post chcę podziękować Francję (a specjalnie Paryżowi) za inspiracje i wspaniałe wspomnienia!   

(Coat: secondhand, scarf: France, beret: vintage, pants: Massimo Dutti, purse: secondhand, bracelet: Promod, shoes: Massimo Dutti)

Friday, April 12, 2013

Amour

Hey loves - sorry for not posting! Polish weather ;/ A new post will be soon but for now here are some inspirations of mine !

Witam kochani - przepraszam za to, że nic nie postwałam! Wiecie jaka była pogoda ;/ Nowy post będzie za nie długo i jak na razie macie moje inspiracje !












(All images found from tumblr.com)

Saturday, March 30, 2013

Happy Easter 2013 !


Happy Easter guys :) (And yes I know that my drawing is very good!)
Wesołych świąt kochani :) (I tak wiem, że pięknie rysuje!)

(Sweater: Vero Moda, Skirt: Promod, Backpack: Vintage)

Saturday, March 16, 2013

The city.





 Me as a city girl born and half raised in the city I always thought that the country side is a place for hillbillies where they play with cows and such. I know that it’s only a stereotype but when I go to my grandmas' house in the summer her neighbor didn't have teeth, his wife was... weighed more than a average woman. And I hated sleeping there as a little girl because I thought that monsters from outside would hurt me (AKA drunk people). So you could say that I'm not a Carrie-Underwood-farm-loving-girl. I was raised most of my childhood maybe not at a farm but my house was in the woods so you can say that it's the country side. I loved that life there; there was a waterfall behind my garden, I once saw a bear (my mom wasn't too happy about that) but when my family would go the NY I fell in love every time. The lights would shine lighter as if it was for me, Central Park was my favorite place to play and then we would go to The Plaza and I could die because of it's beauty. Coming home I always prayed to come back as quick as possible. So taking these pictures in a real cottage and standing in mud with my Chelsea leather Venezia boots I knew in that moment (unexpected) that my heart belong in the city and that I belong there.


Jako miejska dziewczyna, urodzona i w połowie wychowana w mieście zawsze myślałam, że wieś jest miejscem dla farmerów, gdzie pasą krowy i itp. Wiem, że to tylko stereotyp, ale kiedy jadę do babci na wakacje jej sąsiad nie ma zębów, a jego żona… powiedzmy, że waży więcej niż przeciętna kobieta. I nienawidziłam spać tam jako mała dziewczynka bo, bałam się, że potwory z lasu mnie porwą (czyli inaczej mówiąc pijacy). Czyli można powiedzieć, że nie jest a’la Maryla Rodowicz, która kocha wieś i wszystko co się wiąże z nią. Większości swojego dzieciństwa nie spędziłam na wsi ale miałam dom w lesie więc można powiedzieć, że są podobieństwa. Kochałam tam mieszkać ; miałam wodospad za domem, nawet zobaczyłam kiedyś niedźwiedzia (moja mama już nie była taka zadowolona z tego powodu) ale kiedy z rodzicami jechaliśmy do NY – za każdym razem się zakochiwałam. Myślałam, że światła świecą jaśniej specjalnie dla mnie, a Central Park był moim ulubionym miejscem, aby się pobawić, potem szliśmy do Plaza i mogłam umrzeć z powodu piękności budynku.  Wracając do domu modliłam się, żeby szybko wrócić. Więc kiedy robiłam te zdjęcia w prawdziwej wsi and stojąc w moich brązowych, Chelsea, skórzanych botkach wiedziałam w tym momencie, (niespodziewanie) że moje serc należy do miasta i ja tam należę.

(sweater - secondhand, belt - secondhand, pants - secondhand, hat - secondhand, watch - Anne Klein, braclet - Promod, sunglasses - Zara, shoes - Venezia)

Saturday, March 9, 2013

Flower Power







Spring is just around the corner and what is the best way to celebrate this time than wearing florals? And what’s better than just a flower shirt – a suit of course! It’s a miracle that I found something like this in a thrift shop. One of my best buys! And to not blind you I wore a navy sweatshirt (it actually it saved my life- so cold!).Even though in Poland one day it is +5 and another day -5 I still think that a week or a month will come where every day will be a beautiful one. As I was editing the pictures I could already feel the warm breeze, the sun shing on me and listening to “Here comes the sun” by The Beatles made me feel fantastic. Though taking the photos by the lovely and very talented Paulina my body didn’t feel the same way. But I know that in a not so far future it will be finally spring – as for now good luck with being healthy (I unfortunately am not).

Wiosna tuż za rogiem i jak najlepiej uczcić ten piękny czas niż noszeniem kwiatowych wzorów? I wiecie co jest lepsze niż bluzka w kwiaty – komplet oczywiście! Cuda, że znalazłam coś takiego w second-handzie. Jedna z moich ulubionych zdobyczy! I, żeby was nie oślepić założyłam moją ulubioną granatową bluzę. Chociaż w Polsce jeden dzień jest +5 a drugi -5 ciągle myślę, że nadejdzie tydzień lub miesząc gdzie każdy dzień będzie piękny.  Edytując zdjęcie już czułam ciepłe powietrze, słońce padający przez okno i słuchając „Here comes the Sun” wykonane przez Beatlesów czułam się fantastycznie. Chociaż kiedy kochana i bardzo utalentowana Paulina robiłam mi zdjęcia nie moje ciało nie czuło się tak świetnie. Ale wiem, że w nie dalekiej przyszłości przyjdzie ta oczekiwana wiosna – a jak na razie powodzenia z pogodę, żebyście nie zachorowali (mi się niestety nie udało się).
(Blouse and pants: secondhand, sunglasses: Pepco, shoes: Promod, watch: Anne Klein, sweatshirt: a gift from my grandma)
P.S If you click on the pic they will be more sharp. And like Clueless on FB
P.S Jak klikniesz zdjęcia to będą bardziej wyraziste. I polub Clueless na FB.
  

Tuesday, February 26, 2013

Pretty in Pink









Sometimes wearing pink is a good thing. I mean that you won’t always look like a little kid or a crazy mainstream. People think that pink is for wearing at the 2013 Oscars or Valentine’s Day. Well no –though I wear black, navy, gray or white a lot of times there are some days where my inner girly-girl (and the stylist from “Funny Face”) says “Think pink!” And this doesn’t only refers to this color but crazy print, bright colors or anything out of the box. And saying to myself that if it feels wrong then it looks right really helps. I try not to be scared of something that makes people look at me because at the end of the day I feel good and I know that I will be someone important in fashion. That’s the fun thing about fashion – you wear what you want and where you want to wear it. Now if you have a pink coat (like moi) then go out with your friends and embrace that pink coat!


Czasami noszenie różowego to coś przyjemne. Chodzi o to, że nie będziesz zawsze wyglądała jak małe dziecko lub jak plastik. Ludzie myślą, że róż można założyć podczas 2013 Oscarów albo w Walentyntki . Nie prawda – może i często noszę czernie, szarości, granaty lub biel lecz są takie dni, gdzie moja wewnętrzna mała słodka strona (i stylista z „Zabawnej Buzi”) mówi „Myśl różowo!” I ta myśl nie tylko dotyczy do tego koloru ale szalone wydruki, jasne kolory lub jakieś inne „dziwne” rzeczy. Mówiąc do siebie jak złe się czuję w tym co jestem ubrana to na pewno dobrze wygląda naprawdę pomaga! Próbuję się nie bać rzeczy co może wywołać dziwne miny u ludzi bo pod koniec dnia czuję się dobrze i wiem, że ja będę w przyszłości kimś ważnym w świecie mody. To właśnie jest cudowne w modzie – zakładasz co chcesz i kiedy chcesz. Czyli jak macie różowy płaszcz (jak moi) to idz na miasto z przyjaciółmi i wyeksponuj ten różowy płaszcz!


P.S Znacie może jakieś dobre programy do przerabiania zdjęć ?                                                                                                   

P.S Do you guys know a good program for fixing pictures ?

(Coat: Pull&Bear, Tights: Promod, Shoes: Promod, Hat: Bijou Brigitte)